Historia T-shirt 'a
Trudno w to dziś uwierzyć,
ale o błyskawicznej karierze koszulki, którą dziś znamy
jako T-shirt, zadecydowały względy moralne. Do końca IXX wieku,
popularny był tylko jeden rodzaj bielizny męskiej: jednoczęściowe
śpioszki z guzikami od krocza do szyi. Dwuczęściowe komplety,
złożone z majtek i koszulki pojawiły się dopiero w roku 1901.
Po wybuchu I Wojny Światowej, kiedy na polu walki w Europie pojawiły
się także oddziały amerykańskie, żołnierze zza oceanu zauważyli,
że ich europejscy koledzy noszą pod mundurami dwuczęściową bieliznę
z bawełny. W porównaniu z wełnianym ekwipunkiem Amerykanów, była
ona niezwykle wygodna i praktyczna, nic też dziwnego, że przyjęła
się błyskawicznie. W roku 1914 dowództwo marynarki Stanów Zjednoczonych
(czyli Navy) doszło do wniosku, że koszulki z wycięciem w kształcie
serka są niemoralne, odsłaniają bowiem grzeszne ciało. Żeby zatem
zasłonić jak najwięcej, Navy zdecydowała się na okrągły kołnierzyk
i krótkie rękawki. Całość miała kształt litery T. I tak właśnie
narodził się T-shirt. (...)
Banalny podkoszulek zwany T-shirtem,
który każdy na przeróżne okazje posiada w szafie w wielu egzemplarzach,
jest fenomenalnym wynalazkiem. (...) Jego właściciel może za jego
pomocą manifestować swe poglądy polityczne, społeczne lub artystyczne,
a nawet orientację seksualną. W roku 1951 w USA sprzedano 180
milionów tego praktycznego przyodziewku. Jednak prawdziwy przełom
i nobilitację przyniósł T-shirtowi dopiero film. W 1951 roku ukazał
się na ekranach "Tramwaj zwany pożądaniem", z Marlonem Brando
w roli Stanleya Kowalskiego. Scena, w której stoi z rozerwaną
koszulką ukazując nagi tors wywołała niebywały, trudny dziś do
zrozumienia szok. Cztery lata póniej podobne wzburzenie towarzyszyło
karierze Jamesa Deana. Lata 60-te to dzieci kwiaty i film "Easy
Rider" (1969). T-shirt był w owym czasie jednym z głównych filarów
rewolucji obyczajowej. Starsi dziś panowie wspominają z łezką
w oku przebijające się przez mokrą tkaninę T-shirtu sutki Jacqueline
Bisset w filmie "Odchłań" (1977). W latach 80-tych, za T-shirt
zabrali się najwięksi kreatorzy mody. Słynny Giorgio Armani po
dziś dzień nosi do wykwintnych marynarek wyłącznie T-shirty. Wszyscy
pamiętamy słynną scenę z "Mission Impossible" (1996), kiedy Tom
Cruise wisiał na cienkiej lince, kradnąc tajne dane z rządowego
komputera. Co miał na sobie? Oczywiście T-shirt...
Jednak Hollywood to tylko część
sukcesu. Druga jego część to przemysł reklamowy. Pomysł, by garderobę
wykorzystać jako nośnik informacji narodził się - jak często -
w armii. Na wojskowych T-shirtach zaczęły pojawiać się tabliczki
z nazwiskami, dystynkcje, numery jednostek. Pierwsze T-shirty
z nadrukami, rysunkami i napisami pojawiły się w latach 60-tych.
Istnieje niewyobrażalnie dużo wzorów, fasonów, kolorów, ozdób,
motywów i gatunków. Znamy Tank Top, Muscle Shirt, Scoop Neck,
V-Neck i mnóstwo innych. T-shirt to ubiór najbardziej demokratyczny,
bowiem służyć może skinheadowi i punkowi, eleganckiemu biznesmenowi
i sflejtuszałemu studenciakowi. (...)
Tekst zaczerpnięty z:
www.innastrona.pl